Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

wtorek, 23 lipiec 2013 22:36

KONTROWERSYJNY SIÓDMY DZIEŃ TYGODNIA

Napisane przez 

Polityczny sezon ogórkowy w tym roku rozpoczął się wcześniej: zamiast dyskusji o stanie finansów publicznych powrócił problem niedzielnego handlu. Spór o to, czy zakazać sprzedaży centrom wielkopowierzchniowym może tym razem skończyć się jednak rozwiązaniem salomonowym – przerzuceniem ciężaru decyzji na samorządy.

- Chodzi o to, by nie zmuszać ludzi do pracy w niedzielę. Chodzi też o rodzinę, by razem spędzać ten czas. Chodzi także i o to, by wesprzeć mały kapitał, niewielkie sklepy, kafejki, które będą otwarte – mówił kilka tygodni temu w radiowej dyskusji europoseł Solidarnej Polski Jacek Kurski. Tak można w skrócie ująć stanowisko pomysłodawców ustawy – m.in. z PiS, PO, PSL i SP – którzy forsują w Sejmie nowe prawo. To również argumenty bardzo istotne dla wszystkich instytucji, które opowiedziały się za projektem – od „Solidarności” po kościół katolicki, który w mniej lub bardziej otwarty sposób wspiera poselski pomysł.

Ryzyko? Tysiące miejsc pracy

To argumenty, które – przynajmniej z pozoru – trudno odrzucić. Jednak projekt ma gigantyczną rzeszę przeciwników, przede wszystkim ze względu na koszty ekonomiczne i społeczne. Zdaniem prezesa polskiego oddziału Tesco, Ryszarda Tomaszewskiego, na bruku może wylądować olbrzymia grupa pracowników supermarketów – w skali całego kraju nawet 100 tysięcy osób. Nieco skromniejsze szacunki prezentuje doradca PKPP Lewiatan, Jeremi Mordasewicz. – Zakaz niedzielnego handlu zmniejszy skłonność inwestorów do budowy kolejnych centrów handlowych i może oznaczać likwidację około 50 tysięcy miejsc pracy – wylicza.

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji w swoim stanowisku podaje jeszcze inne dane. „Eliminacja jednej siódmej czasu pracy to w polskich warunkach niemal pewna fala wielotysięcznych bankructw firm kupieckich, spadnie też niska już rentowność sieci handlowych. Przeprowadzone analizy wskazują, że sprzedaż niedzielna w sklepach wielkopowierzchniowych to 5-12 proc. sprzedaży tygodniowej. Zakaz handlu po działaniach na rzecz rekompensacji strat spowoduje spadek tygodniowych obrotów o 3-7 proc. co przełoży się na redukcję zatrudnienia w handlu o 5-10 proc.” – twierdzą eksperci organizacji. Czyli: 25 tys. miejsc pracy.

Nic więc dziwnego, że są w Polsce takie ośrodki, w których projekt nie budzi entuzjazmu. Należy do nich choćby Radom: dekadę temu tamtejszy ratusz wprowadził zakaz w życie, uchwałę uchylił jednak w końcu wojewoda. Dziś radomianie liczą inaczej – w mieście, w którym panuje 24-procentowe bezrobocie, i gdzie supermarkety zatrudniają kilka tysięcy pracowników, potencjalne skutki wprowadzenia nowego prawa byłyby dramatyczne. – Polski nie stać dziś na tak rygorystyczne podejście do świątecznego handlu – mówi były radny Andrzej Langowski, który dekadę temu przeforsował zakaz niedzielnego handlu, dopuszczając co najwyżej możliwość skrócenia godzin otwarcia sklepów wielkopowierzchniowych.

Niech każdy decyduje sam

Zdaniem posłanki PO Julii Pitery, najlepszym wyjściem z obecnego klinczu byłoby pozostawienie decyzji w gestii samorządów. Za tym stanowiskiem opowiada się też liczna grupa samorządowców. – To słuszny pomysł, żeby o zakazie decydowały samorządy, bo nie wszystko musi być regulowane przez państwo. Bardzo mi się podobają amerykańskie rozwiązania, np. w jednym stanie alkohol można kupić tylko do godziny 20, a w innym przez całą dobę – twierdzi Edward Maniura, burmistrz Lublińca. – Ostateczną decyzję powinni podjąć radni, ale po szerokich konsultacjach z mieszkańcami, bo to przecież ich dotyczy – dodaje.

Co na to mieszkańcy? Wygląda na to, że są równie podzieleni, jak politycy. W sondażach zdecydowanych przeciwników i zwolenników projektu jest niemal idealnie po 30 proc. Prawie 20 proc. Polaków wypowiada się „raczej przeciw” – i tyle samo „raczej za”. Wygląda więc na to, że tak na centralnym, jak i na lokalnym szczeblu politycy będą mieli twardy orzech do zgryzienia. Chyba że po wakacjach sprawa „przyschnie”.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY