Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

poniedziałek, 26 listopad 2012 18:07

Powiaty w Polsce: szanse i zagrożenia

Napisane przez 

Czy likwidacja 79 sądów rejonowych to pierwszy krok do likwidacji powiatów? Rząd zaprzecza, ale krok resortu sprawiedliwości ożywił burzliwy spór. Dyskusja o sensie istnienia powiatów oraz spekulacje o ich demontażu tliła się jednak od wiosny.

Plotki o planach likwidacji blisko osiemdziesięciu sądów krążyły od lutego, budząc obawy, że w ten zawoalowany sposób rozpoczyna się proces likwidacji powiatów, w których zlokalizowane były sądy. W październiku projekt ten nabrał kształtów: minister Jarosław Gowin podpisał stosowne rozporządzenie o zniesieniu 79 sądów i uczynienie ich oddziałami zamiejscowymi innych sądów rejonowych.

Resort zarzeka się, że kryterium likwidacji była liczba sędziów – sprawa dotyczy tych sądów, w których ich liczba nie przekracza 10. W zamierzeniu ma to być próba obniżenia kosztów funkcjonowania sądownictwa oraz skrócenia czasu rozpatrywania wpływających spraw. W debacie sejmowej szef resortu użył też argumentu, że dzięki temu rozporządzeniu zlikwidowane zostaną „lokalne układy”.

Projekt rozporządzenia wzbudził jednak powszechny opór – i to nie tylko w klubach PiS, Solidarnej Polski, SLD czy Ruchu Palikota, ale też w tworzących koalicję rządową PO i PSL. Ale największe obawy projekt Gowina wywołał w miastach powiatowych, gdzie zlokalizowane są przeznaczone do likwidacji sądy – powszechnie uważa się tam, że oznacza to rychłą likwidację rejonowych prokuratur oraz powiatowych komend policji. Rozporządzenie jest interpretowane jako sygnał rozpoczęcia procesu likwidacji samych powiatów. – Nie będzie sądu, później nie będzie urzędu skarbowego, nie będzie ZUS-u i Łęczyca przestanie być powiatem – przekonywali mieszkańcy Łęczycy podczas protestu przeciwko forsowanym przez resort sprawiedliwości zmianom.

Teoretycznie jest to możliwe: likwidacja powiatów nie wymaga bowiem zmiany konstytucji, lecz jedynie uchylenia ustawy o samorządzie. – Mamy takie informacje, że w zaciszu gabinetu premiera Donalda Tuska przygotowywany jest projekt likwidacji powiatów – stwierdził otwarcie poseł Dariusz Joński z SLD. Według krążących w sejmowych kuluarach spekulacji, pomysł likwidacji kilkudziesięciu powiatów kontestują też koalicjanci z PSL: partia ta optuje za ewentualną likwidacją wszystkich powiatów, zamiast wchłonięcia słabszych jednostek terytorialnych przez silniejsze.

Część czy wszystkie?

Problem nie jest nowy. W lokalnych mediach w całej Polsce od czasu do czasu pojawiają się spekulacje na temat likwidacji przynajmniej części powiatów. Poruszenie panuje choćby w Parczewie. – Od pewnego czasu, małymi krokami, daje się zauważyć proces zmierzający do likwidacji powiatu parczewskiego – przyznawał na łamach lokalnej prasy podlaskiej jeden z tamtejszych urzędników. – Zamknięcie sądu grodzkiego, przymiarki do likwidacji Prokuratury Rejonowej, teraz mówi się, że stracimy Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną, która ma być podłączona do Radzynia Podlaskiego. Zamykanie każdej kolejnej powiatowej instytucji pozbawia sensu istnienie tego powiatu – skarżył się anonimowy urzędnik.

- Myślę, że w duchu każdy starosta się tego obawia, bo sygnały [dotyczące likwidacji słabych powiatów – przyp. red.] pojawiały się nawet na blogu ministra Boniego – mówił Wiesław Holaczuk, starosta w sąsiedniej Włodawie, do której mógłby zostać przypisany „rozparcelowany” powiat parczewski. – Kilka miesięcy temu było głośno, że z mapy województwa lubelskiego miałoby zniknąć sześć powiatów – stwierdził z kolei starosta radzyński, Lucjan Kotwica. – Nawet gdyby, hipotetycznie, do tego doszło, starostów nikt by o zdanie pytał – dodał. – Pozyskujemy zewnętrzne pieniądze większe niż inne powiaty, finansowo dobrze stoimy, nie ma więc możliwości, by nasz powiat przestał istnieć – oponował z kolei wicestarosta parczewski Jerzy Maśluch.

Takie dyskusje nasilają się jednak w całej Polsce. W kwietniu poseł PiS Grzegorz Woźniak, na łamach „Tygodnika Siedleckiego”, ogłosił, że w Sejmie trwają nieformalne negocjacje między rozmaitymi klubami dotyczące połączenia kilkudziesięciu powiatów. I tak do powiatu piaseczyńskiego trafiłby powiat otwocki, do Mińska Mazowieckiego – powiat garwoliński, a do Siedlec – powiat łosicki.

Liczba powiatów i finanse

Punktem wyjścia do dyskusji o powiatach są dane. W Polsce funkcjonuje 379 powiatów, w tym 65 miast na prawach powiatu. Jeśli porównać to do systemu powiatowego sprzed wojny – gdzie na terytorium większym o jedną piątą istniało „tylko” 241 powiatów oraz 23 grodzkie – widać, że obecne struktury powiatowe zostały rozdrobnione (zwłaszcza w województwie mazowieckim, w którym zlokalizowany jest co dziesiąty z powiatów). Proces wyodrębniania kolejnych powiatów „rozdął” ich strukturę pod wpływem lokalnych grup interesów o około 100 nowych jednostek i doprowadził do sytuacji, w której funkcjonują np. powiaty z liczbą mieszkańców nieprzekraczającą 30 tysięcy osób – a więc ilością odpowiadającą właściwie dużej gminie.

Jak podkreślają krytycy obecnie istniejącego rozwiązania, struktury powiatowe zostały wciśnięte w – praktycznie 4-stopniową – administrację terenową, dublując w pewnym stopniu struktury gminne i struktury filii urzędów wojewódzkich. Bardzo wyraźnie odzwierciedla się to w powiatowych finansach: jeśli gminy mogą w relatywnie swobodny sposób samodzielnie kształtować swoje budżety – powiaty są zdane niemal wyłącznie na finansowanie z budżetu państwa, które jest konsekwentnie okrajane. Efekt jest taki, że to co pozostaje w kompetencjach władz powiatowych – od dróg, przez opiekę społeczną, po szkolnictwo ponadgimnazjalne – to bardzo często obszary zaniedbane i niedofinansowane. Jednocześnie nie oznacza to, że w tych sferach gminy radzą sobie lepiej.

Krytyka i zagrożenia

Przeszło dziesięć lat po wprowadzeniu tych struktur rzesze przeciwników powiatów rosną. – Dzisiejsza cywilizacja pozwala kontaktować się wystarczająco łatwo, by odległość do urzędu nie przeszkadzała w codziennym życiu. Można się więc zastanawiać, czy brak tego pośredniego tworu między gminą a województwem, jakim jest powiat, byłby odczuwalny. Nie chcę się wdawać w spór polityczny, czy powiaty są potrzebne czy nie, ale administracja powiatowa nie wypełnia oczekiwań pokładanych w niej w 1999 roku – mówił dwa lata temu ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller.

Z krytyką nie kryją się też samorządowcy. – Niech Pan zerknie na powiaty i niech mi Pan Premier wytłumaczy, w jakim celu i do jakich potrzeb funkcjonują starostwa powiatowe? – pytała w liście otwartym do szefa rządu Dorota Łukomska, burmistrz Stąporkowa. – Przecież wystarczy do gmin przekazać zadania związane z niektórymi wydziałami i wraz z tym tylko część tych ogromnych budżetów na utrzymanie starostw. Reszta niech idzie do budżetu centralnego. Ja do dziś szukam odpowiedzi, do jakich celów powołany został ten drugi szczebel samorządowy – powiaty? – pisała pani burmistrz.

Dyskusja dopiero się zaczyna, gdyż argumentów na rzecz reformy struktur samorządowych nie brakuje. Tyle że poszczególne ugrupowania polityczne – mające możliwość zmiany istniejącego systemu – różnią się między sobą w ocenie sytuacji i w kwestii wyboru ewentualnego scenariusza zmian, od częściowej redukcji struktur powiatowych po całkowitą likwidację tego szczebla administracji państwowej, co proponuje choćby Ruch Palikota. Dlatego spór może trwać jeszcze przez lata, chyba że problemy wynikające z kryzysu finansowego w Europie dotknęłyby Polskę w znacznie większym stopniu niż ma to miejsce do tej pory, zmuszając rząd do gwałtownego poszukiwania oszczędności. To mogłoby oznaczać dla powiatów de facto wyrok śmierci.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY