Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 68.

poniedziałek, 24 czerwiec 2013 23:59

PIERWSZY POLSKI POCIĄG PANCERNY

Napisane przez 

Sosnowiec, cicha noc z 5 na 6 lutego 1863 r. Pierwsze tygodnie Powstania Styczniowego (wybuchło 22 stycznia). Odwilż, pada śnieg z deszczem. W półmroku rysują się kontury dwóch budynków: dworca kolejowego i tzw. komory celnej (urzędu). W środku leniwie gwarzą, palą tytoń i popijają gorzałkę rosyjscy pogranicznicy. Jesteśmy w trójkącie trzech cesarzy. Stąd pociągi wjeżdżają do Austrii i do Prus.

O drugiej w nocy ciszę przerywa łomot pociągu wpadającego na stację. Ze szczelin w pancernych ścianach wagonów padają strzały, desant kosynierów wypada na perony, przerażeni Rosjanie uciekają w panice i po kilkudziesięciu minutach stacja jest opanowana.

Piękny, filmowy obrazek. Tak być mogło, tak zajęcie Sosnowca  było opisywane w niektórych źródłach, lecz te niezwykłe wydarzenia przebiegały w rzeczywistości inaczej – co nie znaczy, że mniej spektakularnie.

Wieczorem 5 lutego 1863 r. do Maczek dotarł z Olkusza oddział naczelnika Małopolski, Apolinarego Kurowskiego, liczący około 150 powstańców. Kurowski ruszył się wreszcie z obozu w Ojcowie ośmielony tym, że Rosjanie opuścili najbliższą okolicę i pozostała tylko straż na granicy z Prusami i Austrią. Dwie godziny powstańcy czekali w Maczkach obok stacji, gdy w tym czasie kolejarze  uzbroili pociąg składający się z dwóch lokomotyw i dziesięciu wagonów towarowych. Wagony obudowano podkładami kolejowymi, w których wycięto otwory strzelnicze, lokomotywy ustawiono na końcu pociągu.

O  21:00 oddział wyjechał z Maczek. Przez Ząbkowice i Dąbrowę pojechali w stronę Sosnowca. O godzinie 2 nad ranem, na wiorstę przed Sosnowcem, w rejonie Sielca, powstańcza piechota i kawaleria opuściły skład. Zrezygnowano z wykorzystania pociągu do desantu. W pół godziny powstańcy doszli do dworca i sąsiadującej z nim komory celnej. Prawdopodobnie broniło się w niej ok. 100 strażników.

Trzy razy kosynierzy porywali się do ataku, próbując sforsować obite żelazną blachą drzwi. Pod dowodzącym natarciem płk. Cieszkowskim zabito konia, później zraniono go w rękę. Ostatni, skuteczny atak skończył się wyrąbaniem żelaznych drzwi komory celnej i jej zajęciem. Część Rosjan rzuciła się do ucieczki do Prus, za Brynicę. Na chwilę udało się ich powstrzymać zamykającej kocioł kawalerii, jednak większość przebiła się i dotarła pod opiekę pruskich ułanów, czekających na granicznym moście. Reszta poddała się Polakom, a niektórzy nawet przystąpili później do powstania.

Niedaleko, w komorze celnej w Modrzejowie, zebrała się druga, większa grupa rosyjskich obieszczyków (pograniczników), licząca ponad 350 żołnierzy. Trwożliwie nasłuchiwali odgłosów walki, po czym, gdy przyłączyła się do nich garstka niedobitków z Sosnowca, przeszli razem z bronią przez Przemszę do Prus, gdzie zostali przez gospodarzy życzliwie powitani, nakarmieni i po kilku dniach ekspediowali powrotem do Królestwa.

Powstańcy zdobyli w  Sosnowcu 40 koni, broń i pieniądze – 97 tys. rubli. Połowę zdobytych pieniędzy Kurowski wysłał Rządowi Narodowemu do Warszawy, resztę wydał na potrzeby swojego oddziału. Będzińscy Żydzi sprzedali wojsku narodowemu buty i kożuszki po niższych od rynkowych cenach – i jeszcze między sobą zrobili zbiórkę dodatkowych pieniędzy na rzecz oddziału.

Powstańcy Kurowskiego oczyścili na kilka dni granicę austriacką – i część pruskiej – z rosyjskich posterunków. W Trójkącie Granicznym  przez kilka dni cło pobierano w imieniu Rzeczypospolitej, a paszporty stemplowano polską pieczęcią.

Sąd w Olkuszu orzekał w imieniu Rządu Narodowego. W miastach i wsiach działała polska administracja, na urzędach wieszano polskie flagi, a w gabinetach strącono portrety cara, zastępując je wizerunkami Matki Boskiej.

Walczącym o Sosnowiec sprzyjała pogoda. Żołnierz oddziału Kurowskiego, Franciszek Garczyński, twierdzi w swoim pamiętniku, że w tych dniach przelotnie padał deszcz ze śniegiem. Według danych pochodzących z warszawskiego obserwatorium astronomicznego było wówczas, jak na porę roku, dość ciepło. W Warszawie 6 lutego o 10 rano było ok. 3  st. C, do 10 wieczorem temperatura wzrosła do ok. 7 st. C i taka też utrzymywała się również 7 lutego. Oba dni były pochmurne z deszczem.  Na Śląsku pogoda mogła być nieco inna. Ksiądz Szulc, kapelan oddziału Kurowskiego, w kazaniu po bitwie chwalił ciepły wiatr i wypogodzone niebo, sprzyjające powstańcom. Możliwie jednak, że ocenę pogody dostosował do potrzeb duszpasterskich. Już kilka dni później, w czasie marszu Kurowskiego na Miechów, pogoda zmieniła się tak dalece na niekorzyść, że wozy wiozące zdobycz z Sosnowca grzęzły w zaspach i ten sam ksiądz Szulc swój autorytet kapłański musiał angażować, by zdobyć dodatkowe konie  od okolicznych posesjonatów.

Powstanie Styczniowe to pierwsze na naszym terytorium wielkie wydarzenie historyczne, w którym ważną rolę odegrała kolej. Pierwszy polski pociąg pancerny nie wziął bezpośredniego udziału w walce, lecz pomógł  wygrać bitwę o Sosnowiec.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY