Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 65.

poniedziałek, 24 czerwiec 2013 23:54

I PO CO NAM TA REWOLUCJA?

Napisane przez 

Rozmowa z wójtem gminy Lubrza w województwie opolskim, Mariuszem Kozaczkiem

MATEUSZ WEBER: Dlaczego nawołuje pan do anarchii, lekceważąc prawo?

MARIUSZ KOZACZEK: Tu nie chodzi o namawianie do anarchii.

Jak to nie? Lekceważy Pan ustawodawcę, czyli polski parlament.

Absolutnie nie.

O co więc chodzi?

Uważam, że ustawa śmieciowa w części przetargowej dotyczy gmin, które mają swoje spółki. Mogą one startować w przetargach. Ja wykonałem 99 procent ustawy. Między innymi, podjęliśmy stosowne uchwały. Uchwaliliśmy stawki za wywóz odpadów, jak również zebraliśmy deklaracje od mieszkańców. Odpady nadal będzie wywoził nasz zakład budżetowy.

Dlaczego?

Ustawa śmieciowa nie przewidziała sytuacji, w jakiej są gminy, w których gospodarkę odpadami prowadzą zakłady budżetowe. A one nie mają osobowości prawnej. Zgodnie z prawem, one nie mogą startować w przetargach. Dla nas byłaby to tragedia: musielibyśmy zwolnić około 30 procent załogi zakładu. Nie chcę, zwłaszcza w czasach kryzysu, pozbawiać ludzi pracy.

Poza tym, co z gminami, które mają zakupiony sprzęt do swoich zakładów, zwykle ze środków unijnych? Miały możliwość kupowania – w oparciu o programy unijne – śmieciarek i innych maszyn do sortowania czy utylizacji. Co teraz się z nimi stanie? Przecież w tych programach trzeba utrzymać trwałość projektów. Nas to akurat  nie dotyczy, ale innych gmin, które znam, jak najbardziej.

Czy to nagły zwrot?

Od samego początku, odkąd poznałem projekt, widziałem w nim nieścisłości. Mam podejrzenie co do celu tej ustawy. Nie rozumiem, dlaczego zamyka się wysypiska, które są w połowie wypełnione, a zostawia się niektóre. To jest nonsens. Dlaczego tak to zostało zrobione i co to ma wspólnego z całym systemem utrzymania porządku?

Czy na terenie gminy znajdują się jakieś wysypiska, które trzeba było zamknąć?

W sąsiedniej gminie, pięć kilometrów od nas. Śmietnisko, które obsługiwało trzy sąsiednie gminy jest obecnie zamykane, a jego role przejmuje Regionalne Centrum Gospodarowania Odpadami w Domaszkowicach – 25 km od nas.

To kto na tym zyska?

Ta ustawa wyjątkowo sprzyja firmom, które wygrają przetargi. Dziś firmy, które wygrają w konkursach, będą właściwie świadczyć usługi taksówkarskie. Dlaczego w czasach, kiedy jest ogólnie ciężko, podnosi się stawki? Jest ogromny kryzys. Istnieje duże ryzyko, że rynek opanują duże firmy. One będą w stanie wygrać każdy przetarg, dając mniejsze ceny. Lokalni przedsiębiorcy nie będą mieli szans.

Co więcej na wysypiska śmieci będzie się jeździło dalej – często nawet dwukrotnie dalej. Będę musiał wywozić śmieciarką zebrane odpady nie sześć kilometrów – tak jak teraz – tylko 25 kilometrów. To jest 50 kilometrów dziennie. A wyjazdy kosztują. To są koszty ogólne całej tej zabawy, które są zupełnie niepotrzebne.

Największym problemem jest to, że sami mamy wybrać firmę. Sami, jako gmina, mamy zapłacić firmie na czas. Jeżeli nasz mieszkaniec nie zapłaci, to my musimy pokryć jego długi. A potem co? Będziemy ścigać własnych obywateli, aby oddali nam pieniądze. Bo to gmina będzie miała przeprowadzać egzekucję, by jakoś odzyskiwać należność. Wcześniej te należności odzyskiwał komornik. To jakieś nieporozumienie.

Czyli nie chce być Pan komornikiem?

Samorząd nie jest od tego. Mieszkańcy nas wybierają, żebyśmy ich reprezentowali. A teraz będziemy ich gnębić i nachodzić, jeśli ktoś nie zapłaci pieniędzy… Obłęd. Robi się ustawę odgórną, żeby było lepiej. Ale tylko tym, którzy świadczą usługi. A nie zwykłym ludziom. Jak posłowie siedzą w Sejmie, to nie ma problemu. Jak są w regionie, to zaczynają się schody. Wtedy słyszymy, że poseł jest z innej komisji albo coś podobnego. Nigdzie nie czytałem, aby któryś ze znanych mi posłów w rozmowach lokalnych na swoim terenie poparł tą ustawę.

Ale pan jest członkiem koalicyjnego PSL-u…

To nie znaczy, że mam popierać wszystkie pomysły swojej partii. Wpadlibyśmy w jakąś paranoję. Nie zamierzam na wszystko się zgadzać. Dobrze się patrzy z góry – z pozycji rządu. Inaczej to wygląda, kiedy patrzy się z lokalnej perspektywy.

A może warto przekształcić zakłady w spółkę prawa handlowego?

Ten pomysł był dobry piętnaście lat temu. Doskonale rozumiem, dlaczego gminy to robiły. Wprost się to wywodziło z zakładów budżetowych: tworzono spółki ze stuprocentowym udziałem gminy. Rozumiem, że te spółki mogły startować w różnych przetargach. Jednak czasy się zmieniły, już nie ma takiego prosperity… A brak zleceń zabija spółki.

Dlatego nie zamierzam na potrzeby realizacji ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminie przekształcać zakładu w spółkę prawa handlowego. Nie mamy pewności, że ta spółka później wygra w przetargu. Ale jeśli przegra, co wtedy? Po co taka spółka, która nie świadczy usług?

Jakie widziałby pan wyjście z tej sytuacji? Nowelizację ustawy?

Najważniejszym rozwiązaniem, jakie widziałbym w znowelizowanej ustawie, byłoby zwolnienie urzędów, które posiadają swoje zakłady budżetowe, z przeprowadzenia przetargu.

A jak rozwiąże pan problem segregacji odpadów?

Zacznijmy od tego, że ja się w ogóle dziwię, że zrobiono taką ustawę. Pod przykrywką hasła, że będzie łatwiej, wprowadza się nikomu do niczego nie potrzebną rewolucję. U nas, na dzień dzisiejszy, segregacja też działa. Odbieramy raz w miesiącu posegregowane odpady. Są miejsca we wsiach i w miastach, gdzie wrzuca się posegregowane odpady. Owszem system nie jest w stu procentach szczelny, ale można go doszlifować  i domknąć, żeby działał lepiej. Ta ustawa nic nie wnosi, tylko zaprowadza kompletny chaos.  Od lipca będziemy działać zgodnie z nową ustawą, która częściowo pokrywa się z tym, co już robimy.

Jaki procent mieszkańców segreguje śmieci?

Do tej pory mogę powiedzieć, że wszyscy. Każdy, kto miał podpisaną umowę z ZGKiM w Lubrzy, ma co najmniej jeden kontener, jak również worki do segregacji śmieci. Każdy powoli, stopniowo przyzwyczajał się do segregacji odpadów.

Czy konsultował pan swoją decyzję z prawnikiem?

Tak, powiedział to, co ja. Jego zdaniem, naruszy się zapis dotyczący sposobu wyłonienia podmiotu odpowiedzialnego za odbiór. Sprzeczne jest to, czy naruszenie powinno wiązać się z nałożeniem na gminę kar. Wystarczy wziąć Ustawę o samorządzie i ustawę śmieciową – widać sprzeczności w pewnych zapisach.

To co panu grozi?

W ustawie jest to wyraźnie napisane. W ustawie są wyszczególnione kary dla gmin, które nie przygotują przetargu. Stąd, na przykład, ostatnie problemy Warszawy.

Wszystkie nasze uchwały przeszły jednak przez nadzór wojewody. Dlaczego miałaby karę dostać gmina, która ma własny zakład budżetowy, działający zgodnie z ustawą o finansach publicznych? To jest przecież zakład budżetowy gminy nie posiadający osobowości prawnej.

Co na to pana koledzy samorządowcy?

Cały czas otrzymuję sygnały od innych samorządowców. W połowie czerwca zaplanowaliśmy spotkania z gminami, które również posiadają swoje zakłady budżetowe. One są w takiej samej sytuacji. Będziemy razem rozwiązywać ten problem. Dodam, że żaden z polityków się z nami nie kontaktował.

A co na to mieszkańcy? Czy konsultował Pan z nimi swoją decyzję?

Oczywiście, że tak. Wszyscy moi mieszkańcy są oburzeni, tym że stawki za odbiór śmieci pójdą w górę. Jakbyśmy w tej sytuacji dołożyli jeszcze jeden kontener lub dodatkowe worki, to powoli sami dostosowalibyśmy dotychczasowy system segregacji do nowych wymogów. Spokojnie mogę powiedzieć, że mam poparcie mieszkańców.

 

MARIUSZ KOZACZEK– 35 lat, wójt gminy Lubrza od 2010 roku, poprzednio dyrektor opolskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY