Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 65.

poniedziałek, 27 maj 2013 14:06

GMINA NA FEJSIE. 10 PRZYKAZAŃ SAMORZĄDOWCA

Napisane przez 

Nie ma cię na Facebooku? Czyli nie żyjesz. Tę prawdę zna każdy specjalista od komunikacji. Swoje profile na najpopularniejszych portalach społecznościowych mają wielkie korporacje i mikroprzedsiębiorstwa, politycy i dziennikarze. Teraz korzyści płynące z własnych fanpage'ów zaczynają dostrzegać samorządy. Taką stroną trzeba jednak zarządzać umiejętnie, bo źle prowadzona może przynieść więcej szkód niż pożytku. Poznajcie 10 zasad, których przestrzeganie zapewni sukces w mediach społecznościowych.

Samorząd nie musi być nudny. To, czego nie wypada opublikować na stronie internetowej powiatu, czy w lokalnej, gminnej gazecie może świetnie sprawdzić się na portalu społecznościowym. Facebook

czy Google+ to dobre miejsce na umieszczanie dowcipnych komentarzy, zabawnych informacji i lokalnych ciekawostek. To idealny sposób na promocję regionu i budowanie trwałych relacji pomiędzy urzędem a mieszkańcami. Samorządowy fanpage zapewni „wieści gminnej” skuteczne rozpowszechnianie. – W komunikacji liczy się teraz krótka, ale ciekawa forma. Nikt już nie chce czytać elaboratów – mówi Eryk Mistkiewicz, redaktor naczelny kwartalnika „Nowe Media”.

Okazję do promocji z wykorzystaniem popularnych serwisów społecznościowych widzi już również znaczna część samorządowców. W krótkim czasie stały się one skuteczną platformą komunikacji pomiędzy urzędami gmin czy miast a ich mieszkańcami. Dzięki temu otworzyły się nowe, nieograniczone możliwości informowania i promowania tego, co dzieje się w samorządach. Specjaliści nie mają wątpliwości: za prowadzenie profilu gminy czy powiatu trzeba zabrać się w sposób przemyślany i kierować się sprawdzonymi rozwiązaniami.

  1. Droga bez odwrotu – raz wejdziesz, nie rezygnuj

Jeśli już decydujesz się na założenie gminnego fanpage’a, to pamiętaj, że musisz być na nim aktywny.  Często popełnianym błędem jest zakładanie strony, a potem pozostawienie jej samej sobie. – Najgorzej wyglądają te fanpage, na których właściciele przestali się udzielać – uważa Paweł Harajda z agencji social mediowej Netlords, która prowadziła działania m.in. na rzecz znanej akcji „Mazury cud natury”.  – Takie zachowanie to brak szacunku dla fanów. A to prędzej czy później się zemści – dodaje. Jeżeli więc nie masz wystarczająco dużo treści, aby twój fanpage nieustannie się zmieniał, to lepiej zrezygnuj. – Wszystkie media społecznościowe wymagają regularności. Oczywiście, zależy to również od wielkości gminy. Trudno oczekiwać, że mała miejscowość będzie codziennie wpisywała informacje. Ale za to musi robić to systematyczne – mówi Jan Zając, współwłaściciel firmy badawczej Sotrender.

 

2. Fanpage to nie tablica ogłoszeń

Nie publikujemy wszystkiego, co się poja­wia na stronie internetowej ratusza. Tym bardziej, że treści tam umieszczane pisa­ne są językiem urzędowym. — Facebook to typowy serwis rozrywkowy. Urząd nie może silić się na sztuczny luz. Rów­nocześnie nie może być zbyt sztywny. Najlepiej pisać teksty wcześniej, przeczy- | tać je dokładnie i zastanowić, czy pasu- " ją do takiego miejsca, jakim jest Facebook. Pozwoli to na uniknięcie błędów. Sektor publiczny powinien w jak najwięk­szym stopniu zwracać uwagę na przydat­ność działań prowadzonych na profilu. — Potrzebujesz informacji, znajdziesz ją nie tylko na stronie www, ale i na naszym FB — podkreśla Harajda.

 

3.  Czas na wagę złota

Pamiętaj, że bardzo ważna jest godzi­na publikowania treści. Jeżeli informa­cje pojawiają się w godzinach, gdy w sie­ci nie ma twoich fanów, znacząco spad­nie zasięg opublikowanej wiadomości. Zazwyczaj dobrze jest opublikować nowe treści rano, bo większość osób zaczyna dzień od zalogowania się na Facebooka. Nie jest to jednak sztywna zasada. War­to więc analizować statystyki, żeby Twoja praca nie poszła na marne. — Może okazać się, że nasza grupa docelowa ma zupełnie inne zwyczaje i wówczas trzeba się do tego dopasować. Choć, jeśli kierujemy przekaz do pracowników biurowych, to faktycznie najlepszą porą byłby poranek — podkreśla Jan Zając.

 

4. Zawsze reaguj

To, że Twoja strona stanie się miejscem do wylewania żali — to pewne. Nie masz na to wpływu. Każdy na coś narzeka, a Facebook doskonale do tego się nadaje. — W takiej sytuacji najlepiej przygotować podręcznik kryzysowy. Powinno się tam znaleźć wszystko, czego można się spo­dziewać ze strony fanów — mówi Harajda. Dlatego zawsze odpowiadaj im na posty i nie bój przyznawać się do błędów. Naj­gorzej jest zaprzeczać, gdy twoja wina jest ewidentna. To prosta droga do spotę­gowania kryzysu. Dialog z fanami to naj­lepsze rozwiązanie nawet najtrudniejszej sytuacji.

 

5. Nie stawiaj na konkursy

Dobrze zorganizowany konkurs na Facebooku pomoże zwiększyć liczbę fanów. Ludzie polecą go sobie nawzajem, zachę­cając się do walki o nagrody. Pokusa, by konkursy organizować, jest więc spora. Gmina powinna jednak z tym uważać: rozdawanie nagród to kiepski sposób na zbudowanie zaangażowanej społeczno­ści. Za konkursami przyjdą przypadko­wi ludzie, a nie o tych wam chodzi. Twoi fani, to w pierwszej kolejności mieszkań­cy. Chcą się dowiedzieć, co dzieje się w życiu lokalnej społeczności i wpływać na jej losy. Dlatego systematycznie buduj swoją społeczność wokół wydarzeń, które zainteresują twoich fanów. — Wyjątkiem jest sytuacja, że samorząd jest patronem jakiegoś konkursu. Na przykład na zdję­cie najładniejszego ogródka w gminie — mówi Jan Zając.

 

6. Niekupuj lajków. Nie warto!

Działania samorządu w serwisach spo­łecznościowych, to nie jest konkurs pięk­ności. — Nie zbierasz głosów. Kupowa­nie fanów to nie pre-paid, nie doładu­jesz swojego fanpage'a tak jak karty tele­fonicznej. Wizyta na internetowej aukcji niemal na pewno skończy się zakupie­niem „martwych kont”. Co więcej, istnieje ogromna możliwość kompromitacji. Na przykład jeśli ktoś odkryje, że połowa Twoich fanów pochodzi z południowego Wietnamu... — mówi Paweł Harajda.

 

7. Jeśli nie Facebook,to co?...

Facebook, mimo że najpopularniejszy wśród portali społecznościowych, nie jest jednak jedynym. W Polsce w dalszym ciągu bardzo dużo osób jest obecnych na Naszej Klasie. - Wszystko zależy od tego, czego używają twoi fani - mówi Harajda. Kiedyś podział był prosty: w dużych miastach kró­lował Facebook, w tych mniejszych NK. Teraz nie jest to już takie oczywiste. Sys­tematycznie rośnie też w siłę serwis społecznościowy Google - google+. W stycz­niu tego roku miał już prawie 2,5 mln użyt­kowników. To nadal niewiele w porównaniu z prawie 11 mln facebookowiczów. Chociaż nie wiadomo, jak długo gigant Marka Zuckerberga pozostanie w modzie.

 

8. Twitter - warto przemyśleć

Może więc warto korzystać z popular­nego szczególnie w Stanach Zjednoczo­nych Twittera? W Polsce ten serwis na razie dopiero raczkuje, ale kto wie jak sytuacja zmieni się za jakiś czas. — W tej chwili to zbyt mała grupa odbiorców, aby opłacało się angażować w siły i środki w ćwierkanie — mówi Harajda. Kolejny problem to zaangażowanie fanów. Zdecy­dowana większość followersów, nie udzie­la się na Twitterze, tylko biernie obser­wuje poczynania na danym koncie. Dla­tego w tym przypadku ważniejsze jest aktywne zaangażowanie użytkowników, niż ich ilość. Warto dbać przede wszyst­kim o tych, którzy są aktywni.

 

9. Serwisy obrazkowe - przyszłość społeczności?

Takie serwisy jak Pinterst i Instagram - mimo że nadal niszowe - systematycznie zdobywają nowych odbiorców. Nazwa Pinterest to połączenie dwóch angielskich słów „pin” (przypiąć) i „interest” (zainteresowa­nia). Ten portal społecznościowy umożliwia dzielenie się użytkowników publikowany­mi zdjęciami czy stronami internetowymi. Inny użytkownik może „polubić” poszcze­gólne elementy, skomentować je lub umie­ścić w swojej kolekcji. - Większe samorzą­dy, szczególnie te o walorach turystycz­nych, mogą rozważyć korzystanie z tego serwisu - mówi Harajda. Podobnie ma się sytuacja z serwisem obrazkowym Insta­gram. Jeżeli gmina ma atrakcyjnie wizual­ne miejsca, które warto fotografować, może pomyśleć o zaistnieniu na Instagramie.

 

10. Różnicuj przekaz

Uważaj na sposób przekazywania infor­macji. Inne treści powinny się znaleźć na Twitterze, a inne na Facebooku. - Twitter jest narzędziem do bieżącej komunikacji. W ten sposób można przykładowo poinfor­mować o zalanej ulicy w mieście, czy awarii sieci energetycznej - mówi Natalia Hatalska, autorka bloga o mediach społeczno­ściowych i ekspertka od komunikacji mar­ketingowej. Co innego facebook: ten ser­wis świetnie nadaje się do umieszczenia na nim krótkiego opisu organizowanej w gmi­nie imprezy. Z kolei, jeśli jakiś samorząd zdecyduje się utworzenie konta w serwisie Pinterest, to wówczas trzeba mieć kolek­cję zdjęć, którymi na prawdę można się pochwalić - mówi Hatalska.

 

 

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY