Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 53.

poniedziałek, 26 listopad 2012 17:42

WYWIAD: Wójt drugiej gminy w kraju

Napisane przez 

Piotr Świderski pełni funkcję wójta gminy Wałcz nieprzerwanie od 11 czerwca 1991 roku. Magazynowi "GMINA" opowiada o latach swoich doświadczeń.

Jest Pan wójtem drugiej pod względem powierzchni gminy w Polsce od ponad dwudziestu lat. Gminy - z sześćdziesięcioma ośmioma miejscowościami. Udało się Panu dotrzeć do każdej z nich, poznać jej mieszkańców?

− Mieszkam tu i pracuję od ukończenia szkoły, najpierw w PGR, później w Centrali Nasiennej, więc gminę znam znacznie dłużej, bo od 45 lat. Mogę powiedzieć, że od przysłowiowej podszewki i większość jej mieszkańców znam osobiście.

Co, Pana zdaniem, należy do największych zalet tej gminy?

− Przede wszystkim jest to niezwykle piękny krajobrazowo teren, w znacznej części pokryty lasami, z dużą ilością jezior, typowo rolniczy, o bardzo małym zaludnieniu, więc ma duży potencjał do rozwoju turystyki. Piękną miejscowością są Zdbice.

Jednak dzisiejszemu turyście nie wystarczy, że zaoferuje się mu podziwianie przyrody i czyste powietrze. Przede wszystkim chce spędzić wakacje w wygodnych warunkach. Na razie liczba turystów w naszym regionie uzależniona jest od pogody. Kiedy lato jest ciepłe, możemy liczyć na ich przyjazd, kiedy zdarzają się chłody i deszcze, nie mamy im zbyt wiele do zaproponowania i nie przyjeżdżają. 

Jak ocenia Pan szanse na rozwój turystyki, o której nie od dziś mówi się, że mogłaby być najmocniejszą stroną gminy?

− Żeby ją rozwijać i w pełni wykorzystać walory gminy pod tym kątem, trzeba zainwestować jeszcze sporo pieniędzy, a tych brakuje, chociażby na poprawienie infrastruktury. Wszystkie ośrodki, niegdyś państwowe, zostały sprywatyzowane, ale i tę bazę także trzeba poprawić, a to również wymaga dofinansowania. Musi się też zmienić mentalność osób, które na turystyce chcą zarabiać. Nie można oferować wypoczynku w obiekcie, który nie zmienił się od lat 70. czy w najlepszym przypadku 90., przy jednoczesnym windowaniu cen.

Jest Pan włodarzem gminy z tak długim stażem, że uczestniczył Pan w najważniejszych zmianach, jakie zachodziły w Pana otoczeniu po 1989 r. Z jakimi największymi problemami przyszło się Panu uporać?

− Z perspektywy czasu mogę ocenić, że olbrzymią trudnością był ogólny zastój w gminnych miejscowościach po rozpadzie PGR, konieczne było zagospodarowanie gruntów popegeerowskich. Poza tym w tamtych czasach nikt nie zbierał śmieci. Trzeba było likwidować dzikie wysypiska, które szerzyły się przy każdym zakładzie, w rowach, lasach. Gmina rozdawała mieszkańcom za darmo pojemniki na śmieci. Powołano Straż Gminną, żeby czuwała nad porządkiem. Jeżeli ktoś zrywał umowę na wywóz nieczystości, straż natychmiast jechała sprawdzić, z jakiego powodu i czy nie będzie zdarzało się tak, że śmieci trafią do lasu albo rowu. Brakowało instalacji kanalizacyjnych, które chroniłyby środowisko przed ściekami. Trzeba było wybudować oczyszczalnie, naprawić te, które istniały, wybudować szamba ekologiczne przy domach. Rozpoczynała się planowa gospodarka mieszkaniowa. Popegeerowskie mieszkania były sprzedawane, bądź przekazywane mieszkańcom gminy. Powstał Dom Samotnej Matki, bo trzeba było gdzieś ulokować samotne kobiety z dziećmi. Uporządkowania wymagała sieć szkół. Z ówczesnych dziewiętnastu placówek zostało dziewięć. Kilka lat temu w gminie zamykano przedszkola, bo liczba przedszkolaków była równa liczbie wychowawców i stanowiło to duże nadwyrężenie dla budżetu. Nie istniała inna możliwość uporania się z tym finansowo.

Minęło sporo lat, a problemy krążą wokół tych samych spraw?

− Tyle że kiedyś zamykaliśmy przedszkola, a teraz je otwieramy. Mamy ich w gminie cztery. W Ostrowcu działa pierwsza niepubliczna placówka tego typu, jest szansa na drugą. Nadal porządkujemy bazę mieszkaniową. Potrzeby, niestety, nie maleją. Powstają nowe mieszkania socjalne. Świetlice, wykorzystywane trzy−cztery razy do roku, zmniejszamy, a pozostałą część budynku wyodrębnia się na lokale mieszkaniowe.

Palącym problemem ciągle pozostaje infrastruktura drogowa. Trzeba ją poprawić przede wszystkim na osiedlach. Zamykamy przestarzałe oczyszczalnie, w tym roku jedną, w Chwiramie, w najbliższych latach w Strącznie i Nakielnie, żeby mieć pewność, że gminie nie grozi bomba ekologiczna, a nieczystości odprowadzamy do zmodernizowanej oczyszczalni w Wałczu, nawet z oddalonej 20 km od miasta Górnicy.

Co, według Pana, jest obecnie największym problemem gminy?

− Bez zmian. Od wielu, wielu lat palący problem to bezrobocie, które dotyka zwłaszcza kobiet i ludzi młodych. Gmina ma charakter typowo rolniczy i, poza usługami leśnymi i handlowymi, jej mieszkańcy nie mają łatwo ze znalezieniem pracy. W rolnictwie zatrudnienie pozostaje na poziomie 4−7 proc., inne osoby będą musiały się przekwalifikować. Kolejny problem, o czym już mówiłem, to sprawy mieszkaniowe. W popegeerowskiej gminie rodziny pozostały w małych mieszkaniach, dzieci z tych rodzin już dorosły, chciałyby się rozwijać i pójść na swoje, ale lokali brakuje.

Najbardziej aktualną sprawą pozostaje też reforma oświaty. Jeśli edukacja nie zostanie przeorganizowana, gmina nie poradzi sobie finansowo. Jesteśmy na etapie zmian w szkołach, do których uczęszcza od 60 do 90 dzieci. Na ostatniej sesji Rady Gminy radni przyjęli uchwałę uspołeczniającą trzy szkoły.

Jak gmina przygotowuje się do wejścia w życie nowej ustawy związanej z wywozem nieczystości, zwanej popularnie „śmieciową”?

− Do wdrożenia tej ustawy pracownicy urzędu przygotowują się od wielu lat, przeszli szkolenia. Pierwszy problem polega na tym, że gminę Wałcz obsługuje spółka należąca do związku komunalnego w Pile, czyli podlegająca pod Wielkopolskę, natomiast marszałek województwa zachodniopomorskiego nie wyraził zgody na przystąpienie gminy do Wielkopolskiego Związku Komunalnego.

Gmina jest również jedną z większych, więc koszty, jakie przyjdzie ponieść jej mieszkańcom, generować będzie m.in. transport. Wybraliśmy też metodę naliczania opłat od osoby, mogą więc one wzrosnąć nawet o 300 proc. i to na pewno będzie budzić niezadowolenie. Poza tym mogą dojść koszty wymiany pojemników, w które musi być uzbrojona każda posesja.

Do końca roku zamierzamy uporać się z podjęciem uchwał, do których jesteśmy obligatoryjnie zobowiązani. W marcu przyszłego roku zostanie ogłoszony przetarg na wywóz nieczystości dla firm. Już wiadomo, że staną do niego cztery przedsiębiorstwa. Na pewno będziemy się starać, by dostarczać jak najwięcej posegregowanych odpadów, a te są tańsze.

Jak ocenia Pan pracę Urzędu Gminy?

− Kadrę stanowią ludzie od wielu lat sprawdzeni i to oni tworzą wizerunek urzędu. Myślę, że jest on pozytywny, oczywiście zdarzają się skargi, ale tam gdzie się rąbie drewno i wióry lecą. Przyjmujemy skargi uzasadnione.

Jak wyobraża Pan sobie przyszłość gminy?

− Chciałbym, aby gmina miała szeroką ofertę pracy, mieszkania i wypoczynku dla młodych ludzi, by ich tu zatrzymać i by była ona na tyle atrakcyjna, żeby osoby, na przykład ze Śląska, chciały zakupić tu działkę rekreacyjną i spędzić właśnie tutaj czas na emeryturze.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY