Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

środa, 24 kwiecień 2013 20:39

SAMORZĄDOWCY PRZECIERAJĄ SZLAKI NA ŚWIECIE

Napisane przez 

Z danych Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych wynika, że w 2012 roku polscy samorządowcy ściągnęli do naszego kraju inwestycje zagraniczne warte przeszło miliard euro. A chodzi wyłącznie o inicjatywy organizowane przy udziale Agencji – w rzeczywistości więc, skala inwestycji może być znacznie większa. Gra jest warta świeczki, a lokalni włodarze planują dalej podbijać świat.

Tyko wrocławska Silesia Izba Handlowa Sp. z o.o. – firma kojarząca partnerów z Polski i zagranicy – w tym roku zaplanowała dla samorządowców siedem misji, w ramach których nasi samorządowcy będą mogli przedstawić cudzoziemcom oferty inwestycyjne swoich miejscowości, regionów czy Specjalnych Stref Ekonomicznych. Cele podróży są nie byle jakie: to wszystkie kraje tzw. BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny), czyli rozwijające się „nowe” mocarstwa gospodarcze i kilka regionalnych bliskowschodnich potęg – Arabia Saudyjska, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie. W kryzysowych czasach znaczenie tych krajów jest nawet większe niż dotychczasowych, najbardziej pożądanych, partnerów z państw Zachodniej Europy czy USA. Nie dość, że państwa arabskie w znikomym stopniu odczuwają efekty globalnego kryzysu, to jeszcze stopniowo rośnie w nich świadomość, że zyski z wydobycia surowców naturalnych należy inwestować, a nie przejadać.

Zza Wielkiego Muru na Podkarpacie

Jednym z najważniejszych kierunków samorządowej ekspansji są Chiny. W ubiegłym roku przedstawiciele Podkarpacia – od władz wojewódzkich po władze Rzeszowa – rozpoczęły negocjacje z władzami autonomicznego regionu Kuangsi-Czuang. 27-osobowa delegacja prezentowała oficjelom z Państwa Środka możliwości swojego regionu w zakresie m.in. nowych technologii, odnawialnych źródeł energii i potencjału naukowego miejscowego biznesu i uczelni. Potencjalnym partnerom wskazywano konkretne miejsca, w których można zainwestować – np. strefy ekonomiczne i parki technologiczne w regionie. Podpisano dwa porozumienia – list intencyjny dotyczący współpracy Podkarpacia z Kuangsi-Czuang i umowę o współpracy Rzeszowa z portową metropolią Fangchenggang.

Nie jest tajemnicą, że Chińczycy szukają – zwłaszcza w Europie Środkowo-Wschodniej – przyczółków do ekspansji na terytorium Unii Europejskiej. Coraz częściej firmy zza Wielkiego Muru szturmują regionalne rynki, czego przykładem była (prawda, niezbyt udana) próba wtargnięcia na polski rynek chińskiej firmy COVEC. Ta sama firma, ze zmiennym powodzeniem, próbowała swoich sił na innych rynkach w regionie.

Polscy samorządowcy chcieliby skorzystać z pojawiających się w ten sposób możliwości. Interesują się nimi nie tylko wrocławska Silesia Izba Handlowa czy Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego, ale też przedstawiciele mniejszych JST. Jesienią ub.r. delegacja z miasta Ningbo zwiedzała m.in. Łomżę. Większości z nas mogłoby się z pozoru wydawać, że chodzi o mało znaczący sojusz dwóch niedużych miast. Zachowajmy jednak skalę: Ningbo ma dziesięć milionów mieszkańców i jeśli nawet nie jest największą metropolią Chin, to gospodarczego potencjału tego miasta nie sposób nie docenić. Z kolei Łomża też nie jest dla Chińczyków miejscem anonimowym: tamtejszy biznes działający na rynku artykułów spożywczych kojarzą choćby jedną z miejscowych firm, produkującą komponenty przypraw i eksportującą technologię przetwórstwa mięsa.

Z kolei samorządowcy ze śląskich Świętochłowic wybrali się do Tai’an, a wkrótce później – dzięki pośrednictwu firmy Kopex, która w tym mieście zlokalizowała swoją chińską spółkę-córkę – doczekała się rewizyty. – Śląsk to region, o którym wiele słyszeliśmy i wiele czytaliśmy. Jesteśmy bardzo zainteresowani współpracą, ponieważ w wielu dziedzinach, choćby w zakresie ochrony środowiska, jesteście lepsi od nas – komplementował gospodarzy mer Tai’an, Li Hongfeng.

Samorządowy korpus dyplomatyczny

Oczywiście, wyprawy polskich samorządowców za Wielki Mur czy nad Zatokę Perską nie są jeszcze codziennością, ani nawet najważniejszym nurtem w obrębie „polityki zagranicznej” prowadzonej przez JST. Ale są żywym dowodem, że ambicje i horyzonty polskich samorządowców gwałtownie się rozszerzają. A profity płynące z takiej działalności są najwyraźniej znaczne, o czym dobitnie świadczą cytowane na wstępie dane PAIiIZ.

Nic więc dziwnego, że w zagraniczne misje angażuje się olbrzymia większość samorządów. Zgodnie z opublikowanym w ubiegłym roku raportem „Współpraca zagraniczna polskich samorządów. Wnioski z badań”, działania w zakresie współpracy międzynarodowej potwierdza 72 proc. JST – w tym niemal wszystkie miasta (95 proc.), olbrzymia większość powiatów i województw (odpowiednio 86 i 85 proc.) oraz – co może zaskoczyć niektórych czytelników – aż 52 proc. gmin wiejskich! Ci, którzy jeszcze nie zaangażowali się w poszukiwanie zagranicznych partnerów usprawiedliwiają się przede wszystkim brakiem pieniędzy, a w drugiej kolejności – brakiem czasu, a czasem znajomości języków obcych wśród pracowników.

Inna sprawa, że kontakty te odbywają się „spontanicznie”: strategie rozwoju współpracy międzynarodowej mają przede wszystkim województwa. Na niższych szczeblach samorządowej drabiny jest z tym znacznie gorzej: tylko 14 proc. miast ma takie dokumenty, a w przypadku powiatów i gmin – jedynie 10 i 9 proc. Dlatego najczęściej polityka w tym zakresie nie jest konsultowana, ewentualnie bywa konsultowana z lokalnymi organizacjami pozarządowymi lub – w co piątym przypadku – z obywatelami. Jeszcze rzadziej samorządowcy konsultują się z MSZ lub innymi instytucjami centralnymi.

Ale epoka działań „na akord” najwyraźniej dobiega końca. „Współpraca zagraniczna rozwija się i staje się bardziej profesjonalna” – piszą autorzy wspomnianego raportu. – „Umowy partnerskie stopniowo tracą znaczenie, a ich miejsce zajmują inne formy działalności międzynarodowej, współpraca projektowa, przedsięwzięcia zależne od potrzeb i działalność w organizacjach międzynarodowych”. Ich zdaniem, polskie samorządy stały się gigantyczną siłą, mogącą odegrać gigantyczną rolę w polskiej polityce zagranicznej. „Polskie miasta i gminy miały w 2009 roku 3349 sformalizowanych partnerów zagranicznych. Obecnie jest ich z pewnością jeszcze więcej. Do tego trzeba dodać niepoliczalne działania i kontakty niesformalizowane. To ogromna liczba kontaktów i możliwości promowania polskich doświadczeń, polskiej kultury czy polskich firm, co powinno być docenione i wspierane przez władze centralne” – konkludują. I tak, po cichu zrodziła się polska alternatywna dyplomacja – kto wie, może nawet o większych możliwościach niż ta, która oficjalnie ma reprezentować Polskę w szerokim świecie.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY