Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 44.

poniedziałek, 26 listopad 2012 17:19

Jak zorganizować partnerstwo lokalne

Napisane przez 
Foto: Spotkanie Partnerstwa w Krotoszynie/Urszula Klimek Foto: Spotkanie Partnerstwa w Krotoszynie/Urszula Klimek

Partnerstwa lokalne organizują ci, którzy chcą w swoim otoczeniu coś zmienić. Czasem inicjatorami są lokalne władze, proboszcz albo bibliotekarka. Jak zorganizować pierwsze spotkanie partnerskie, by nie stało się ono ostatnim? Jak działać, aby przyciągać, a nie zniechęcać ludzi?

W partnerstwie nie ma polityki, nie ma „ważnych” i „ważniejszych” – mówią animatorki partnerstw, pracujące w Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej – panie Beata Pawłowicz i Grażyna Gnatowska. Jest natomiast długofalowa współpraca instytucji, ludzi biznesu, osób prywatnych i wszystkich chętnych, działających jakby w odpowiedzi na potrzeby mieszkańców lub w związku z jakąś inicjatywą, która dotyczy problemów społeczności lokalnej.

Partnerstwo nie polega na tym, że wójt czy inny, często polityczny decydent, zbiera zespół i każe zrobić coś, co jest aktualnie według niego potrzebne. Dzisiaj mądry przedstawiciel władzy potrafi słuchać. Jeśli na jego terenie powstają partnerstwa, znaczy to, że społeczność lokalna żyje, nie trwa w marazmie i nie czeka na uzdrowiciela, tylko sama się organizuje, aby poprawić coś, co stanowi społeczny problem.

Artykuł ten może stanowić rodzaj poradnika dla tych, którzy pragną zorganizować lokalne partnerstwa. Opisane w nim działania zostały przedstawione na zajęciach warsztatowych w czasie Kongresu „Biblioteka z wizją” w Warszawie.

Diagnoza potrzeb

Badanie takie staje się podstawą do działania. Na przykład z rozmów z uczniami, nauczycielami, rodzicami w naszej miejscowości wynika, że zdecydowana większość gimnazjalistów nie jest zainteresowana miejscem, w którym żyje. Mówią tylko o tym, że chcą stąd uciec. Młodzi wyśmiewają lokalne zwyczaje, a wolny czas spędzają na przystankach autobusowych. Dodatkowo dorośli nie angażują się w życie miejscowości, nie uczestniczą również w wyborach, uważając, że „polityka ich nie dotyczy”. Jedyną organizacją w gminie jest OSP. Kiedyś działało harcerstwo, a teraz czasem tylko koło gospodyń wiejskich organizuje jakieś lokalne kiermasze czy dożynki. Do biblioteki też młodzi nie przychodzą, bo mówią, że tam jest nudno. Nie czytają, wydaje się, że niczym się nie interesują.

Oto diagnoza problemu. Taki wizerunek dotyczy wielu polskich społeczności lokalnych, ale przypuśćmy, że szczególnie naszej. Wiemy to z rozmów z przedstawicielami różnych środowisk w naszej okolicy.

Chcemy coś z tym zrobić!

Kto: my? Na przykład bibliotekarka albo dyrektorka szkoły, albo lokalny biznesmen czy może wójt? Inicjatorem partnerstwa może być każdy. Ale kiedy będzie sam, zawsze przegra, wypali się. Do działania potrzebny jest zespół, który zaangażuje ludzi i obudzi ich do współpracy. Jak to zrobić? Kiedy zacząć?

Pierwsze spotkanie zawsze jest kluczowe. Od niego wiele zależy. Dlatego warto pamiętać, aby wybrać dogodny termin, niezbyt odległy. Nie warto organizować również spotkań przed wakacjami, bo następne będzie zbyt odległe w czasie. Gdy już zdecydujemy się co do terminu (pamiętajmy, że nie dopasujemy go do wszystkich), siadamy nad listą gości. Zastanawiamy się, kogo zdiagnozowany problem zainteresuje.

Kogo i jak zaprosić?

Przypuśćmy, że na naszej liście znaleźli się: nauczyciele, pracownicyośrodka kultury, strażacy, radni, sołtysi, wójt (jeśli nie przyjdzie osobiście, z pewnością kogoś w zastępstwie przyśle), liderzy nieformalnych grup (np. muzycznych, folklorystycznych), pasjonaci (lokalni kolekcjonerzy, dziennikarze). Przy zapraszaniu gości musimy pamiętać o trójsektorowości: sektorze publicznym, niepublicznym (organizacje NGO) i biznesowym. Nie zapominajmy zwłaszcza o przedsiębiorcach. Tych dużych, ale i „małych”, lokalnych MSP, takich jak np. właściciel zakładu fotograficznego, cukierni czy piekarni. Często różne podmioty zwracają się do nich tylko po przysłowiową „kasę”. A przecież to osoby przedsiębiorcze, twórcze. Nawet jeśli nie przyjdą, poczują się docenieni.

Oczywiście nie możemy zapomnieć o tych, których najbardziej problem dotyczy, czyli o młodzieży. Częstą praktyką jest uzdrawianie kogośna siłę, bez zasięgnięcia opinii samego zainteresowanego.

Pracując nad listą gości, nie zapomnijmy o diagnozie oczekiwań osób, które miałyby w spotkaniu uczestniczyć. Pomoże przy tym narysowana tabela, do której wpiszemy nazwę zapraszanej instytucji czy organizacji, imię i nazwisko przedstawiciela: jego funkcję, osobowość, umiejętności. W tabeli powinniśmy umieścić również rubrykę dotyczącą motywacji zapraszanej osoby do współpracy – czyli odpowiedź na proste pytanie: co on z tego będzie miał? oraz rubrykę: w czym dana osoba może nam z kolei pomóc, jak może być przydatna.

Wbrew pozorom sporządzenie takiej listy uzmysławia partnerom, że wszyscy korzystają na tym, że zaangażują się w rozwiązanie problemu. Każdy musi znaleźć w działaniu również przestrzeń dla swoich oczekiwań: czy będzie to powstanie drużyny młodzieżowej straży pożarnej, czy możliwość szerszego naboru do zespołu muzycznego, czy zmiana wizerunku firmy, reklama prezesa, wójta albo radnego, czy rozszerzenie działalności społecznej parafii albo promocja własnej kolekcji numizmatycznej. Wszelkie motywacje służące zaangażowaniu się ludzi w rozwiązywanie palących często problemów są ważne, byle by nie miały podtekstów manipulacyjnych czy politycznych.

Wysyłamy zaproszenia 2-3 tygodnie przed terminem spotkania. Określamy w nich miejsce, czas i problem, który będzie omawiany. Kilka dni przed wykonujemy telefon przypominający o spotkaniu, uzyskujemy również informację, ile trzeba przygotować miejsc. Jeśli ktoś nie może być obecny na pierwszym, można zaprosić go na następne spotkanie.

Miejsce i scenariusz spotkania

Najlepiej sprawdza się miejsce ze stołami, które mogą zostać ustawione w literę „U”, dzięki czemu ludzie lepiej sięsłyszą, mają szansę coś zapisać. Przy stole można się również poczuć bezpieczniej.

Po utrzymanym w swobodnym tonie powitaniu zapraszamy uczestników do przedstawienia się. Nie zachowujemy zasad procedencji. Niech każdy – nawet „po kolei”, powie o sobie to, co chce: o tym, czym się zajmuje, co jest dla niego ważne. Dzięki temu zabiegowi atmosfera zebrania staje się luźniejsza, zdarzają się żartobliwe momenty, znika sztywność, a tworzy - ciepła przestrzeń.

Potem przedstawiamy siebie. Mówimy o tym , co robimy, co mamy w planach oraz przedstawiamy powód zaproszenia do partnerstwa, wyniki badania potrzeb i problemu społeczności lokalnej. Staramy się stworzyć wspólną, zespołową diagnozę tej sprawy. Wszystko, o czym dyskutujemy, zapisujemy na tablicy. Łatwiej wtedy porządkować dyskusję, rozwijać myśli i tezy. Podkreślamy, że nie proponujemy krótkotrwałego działania, ale długą współpracę. Staramy się ciągle odwoływać do uczestników, pytać: jak państwo to widzą?

Najważniejszym elementem pierwszego spotkania jest wypisanie pomysłów działań, prowadzących do rozwiązania problemu. Zapisujemy je zawsze na tablicy w takiej formie, w jakiej zostały zgłoszone. Odnotowujemy również, kto jest ich autorem. Pamiętajmy, że powinna obowiązywać zasada: nie zawsze mój pomysł musi być najlepszy, wszystkie mają ten sam priorytet. Z drugiej strony, ciągle jesteśmy przyzwyczajeni do pewnej bierności, postawy: niech rozwiązanie zaproponuje ten, kto zaprasza. A w partnerstwie chodzi o budowanie relacji między ludźmi, rozbudzanie aktywności. Każdy z zaproszonych musi mieć poczucie wpływu na problem.

Na końcu podsumowujemy spotkanie i ustalamy termin następnego, nie późniejszego jednak niż za 2-3 tygodnie. Koniecznie wypada zaznaczyć, że kolejne spotkanie będzie miało charakter roboczy i zaprosić do wpisywania się na listę kontaktową.

Podtrzymujemy kontakt

Warto przepisać do dokumentu tekstowego postawioną na spotkaniu diagnozę i propozycje rozwiązań, i bez „lukrowania” rozesłać mailem ten surowy draft do uczestników. Niczego nie poprawiamy po swojemu, co pozwoli odbiorcom wrócić do emocji, które pojawiały się w trakcie konkretnych zapisów.

Pamiętajmy, że mimo iż zainicjowaliśmy partnerstwo, nie jesteśmy w nim „guru”. Zdarza się, że ktoś inny obejmuje przewodzenie grupie. Celem jest działanie zbiorowe, nie partykularne. Dlatego jeśli na kolejne spotkanie przyjdą inne osoby, nie przejmujmy się tym, tylko przypomnijmy krótko, co zostało już wcześniej ustalone.

Wspólna praca skutkuje świadomością siły, ale również pewnej zbiorowej mądrości. Nie jest łatwa, ale prowadzi niezaprzeczalnie do konkretnych efektów. Daje poczucie sensu i satysfakcji. Wpływa na naszą najbliższą rzeczywistość. Pamiętajmy jednak, że granica między animacją i manipulacją jest cienka. Wszystko zależy od etyczności partnerów.

Dobre praktyki współpracy partnerskiej (APLA)

1.      Jasień, woj. lubuskie: zagospodarowanie parku miejskiego jako wspólnej przestrzeni kulturowej. Tu odbywają się festyny rodzinne, rozgrywki szachowe, w czasie wakacji rozkłada się kino plenerowe. Tu, na placu zabaw, bibliotekarki oraz znane osoby głośno czytają książki.

2.      Szlichtowa, woj. lubuskie: partnerstwo na rzecz rozwoju kultury w Szlichtowej „Skarby naszej gminy”. Cel to rozbudzenie zainteresowania mieszkańców lokalnym bogactwem kultury, historią. Podjęto działania, zmierzające do promocji znanych osób z gminy Szlichtowa, zajmujących się architekturą, przyrodą, muzyką, sportem, poezją, teatrem. Efektem współpracy jest wydany wspólnie kalendarz, w którym każda strona przedstawia jakąś osobę i temat – jeden gminny skarb.

3.      Stężyca, woj. lubelskie: działania „Zróbmy to razem”, których efektem był udział w konkursie na najładniejszy wieniec dożynkowy o nagrodę Prezydenta RP w Spale. Działania dotyczą również spotkań międzypokoleniowych, na których poznaje się tradycje regionu, szkoleń komputerowych dla starszych (50+), czy organizacji kursu florystycznego.

4.      Poznań: działania pod nazwą „Wielkopolskie questy” - produkcja bezpłatnych questów, czyli bezobsługowych gier. Polega to na wymyślaniu historii związanych z historią miasta, by następnie udostępniać je bezpłatnie osobom, które chcą podjąć wyprawę po skarb.

Warsztaty prowadziły Beata Pawłowicz i Grażyna Gnatowska - trenerki Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej (CAL). 

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY