Wydawnictwo Publicus Sp. z o.o.
04-260 Warszawa, ul. Jedwabnicka 1
tel/fax: +48 22 610 10 99 w. 26
Bank Zachodni WBK SA XVII Oddział Warszawa 
08 1090 1753 0000 0001 1981 0954

Ostrzeżenie

JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 51.

niedziela, 27 styczeń 2013 20:49

Promocja zarządza rozwojem

Napisane przez 

z profesorem Eugeniuszem Sobczakiem, z twórcą Rankingu Zrównoważonego Rozwoju Jednostek Samorządu Terytorialnego, rozmawia Mariusz Janik

MARIUSZ JANIK: W jakiej kondycji są dziś polskie samorządy?

PROF. EUGENIUSZ SOBCZAK: Różnej. Zależy, gdzie patrzeć: są samorządy słabe i mocne. Mocne to te, w których jest dobry zarząd. Najlepiej widać to w wielkich miastach – np. Warszawie czy Wrocławiu.

W tym drugim przypadku sytuacja jest nawet bardziej ewidentna, tym bardziej, że dolnośląskie nie stanowi typowego regionu zachodniego – tamtejsza ludność przybyła tam przede wszystkim ze Wschodu. Mamy na zachodzie kraju kilka podobnych regionów, m.in. zachodniopomorskie i lubuskie. Ale najlepiej wśród nich rozwija się dolnośląskie. Dla porównania, zachodniopomorskie spadło poniżej ogólnopolskiej średniej, np. pod względem poziomu PKB na głowę mieszkańca. Tymczasem dolnośląskie pozostaje pod tym względem na 3. miejscu w Polsce, przeskakując nawet wielkopolskie. Twierdzę, że zależy to od kwestii przywództwa.

To skala makro, całe regiony. A jak sytuacja wygląda w skali mikro? Na poziomie gmin?

Można tu przyjąć kryterium dochodów własnych. Są gminy, takie jak Kleszczów, mające 90-procentowy udział dochodów własnych. Ta, mierząc wartością budżetu per capita, najbogatsza w Polsce gmina, ma niesamowicie wysokie wydatki na projekty rozwojowe. Istnieją też gminy bardzo bogate z oczywistych powodów – np. Warszawa, mająca również 80 proc. dochodów własnych. Na poziomie 70 proc. pozostają Wrocław czy Poznań. Te gminy bynajmniej nie balansują na krawędzi.

Ale spotykamy i takie gminy, które w olbrzymim stopniu – sięgającym 60-70 proc. – zależą od dotacji czy subwencji. Weźmy Krosno – fantastycznie się rozwija, liczba pracujących na 1000 mieszkańców sięga 520 (w Warszawie ten sam wskaźnik sytuuje się na poziomie 480). Tyle że Krosno wykazuje się niebywale niskim udziałem dochodów własnych – około 45 proc. A więc, by domknąć budżet, musi pozyskać z budżetu centralnego, funduszy strukturalnych lub innych źródeł aż 55 proc. potrzebnych pieniędzy.

A długi, w których jakoby mają tonąć polskie samorządy?

Ustawa stanowi, że nie mogą one przekroczyć 60 proc. wielkości budżetu (od 2013 roku gminy pod tym względem będą oceniane indywidualnie, na podstawie dochodów bieżących, powiększonych o wartość sprzedaży majątku minus wydatki bieżące w relacji do wartości budżetu). Gminy, które dochodzą do tego progu, pozostają w trudnej sytuacji. Te, które były gospodarzami np. Euro 2012, teraz będą musiały spowolnić rozwój. Ale mamy też przykłady przeciwne: w tym roku, wśród powiatów grodzkich, na trzecie miejsce – z czwartej dziesiątki – awansował Przemyśl. Stało się tak dlatego, że pozyskał ogromne środki z unijnych funduszy strukturalnych – co zwiększyło nakłady na projekty rozwojowe.

W małych miastach też znajdziemy pozytywne przykłady. Mława – położona peryferyjnie w stosunku do metropolii – po wielu zabiegach ściągnęła koncern LG. Kleszczów już zastanawia się nad tym, co robić, gdy żywot tamtejszej kopalni dobiegnie końca. Ma już elektrownię, rozwija infrastrukturę społeczną, ściąga inwestorów. Część miast w okolicach Warszawy, takich jak: Grodzisk Mazowiecki, Pruszków czy Otwock, rozwija się dobrze. Ale spotykamy tam też i takie, które zalicza się do najsłabiej rozwiniętych w Polsce. Z kolei Legionowo czy Wołomin, które korzystają z rynku pracy w Warszawie – pozyskują tam pracujących, dzięki czemu powiększają swój udział dochodów własnych, zaniedbują konkurencyjność inwestycyjną. Każda gmina musi więc oszacować swoje możliwości zadłużania się indywidualnie. Po 2013 roku gminy pod tym względem będą oceniane indywidualnie, na podstawie dochodów bieżących, powiększonych o wartość sprzedaży majątku minus wydatki bieżące w relacji do wartości budżetu.

Czyli długi nie są jednoznacznie szkodliwe?

Przeciwnie: bez dźwigni finansowej nie ma rozwoju. Kto ją stosuje – oczywiście, zadłużając się bezpiecznie – będzie rozwijać się szybciej i lepiej niż ten, który jej nie zastosuje. Przyjęliśmy bezpieczny poziom zadłużenia rzędu 60 proc. – i tak jest dobrze. Każda gmina może wyliczyć dokładnie, na ile może się zadłużyć, by nie mieć problemów z  płynnością finansową.

Generalnie polskim gminom bankructwo nie grozi. W skrajnych przypadkach powołany zostanie zarząd komisaryczny, który będzie musiał naprawić to, co zostało zepsute – bo oczywiście, zdarza się, że samorządy zachowują się nieodpowiedzialnie. Czasem to polityka decyduje o ich działaniach, a nie racjonalne, ekonomiczne kalkulowanie. W przypadku, gdy wyborcom podsuwa się kiełbasę wyborczą, można rzeczywiście wpaść w spiralę długów. Ale to rzadkie przypadki. Większość samorządów minimalizuje ryzyko przy podejmowaniu realizacji większych projektów, które wymagają zaciągania kredytów, poprzez proste kalkulacje (np. studium wykonalności). 

Jaką część wydatków samorządu powinny stanowić wydatki na promocję?

To również każda gmina powinna określić indywidualnie. W dużych gminach może to być nawet 5 do 10 procent, w pozostałych jednostkach może być od 2 do 7 proc. Miasta, które osiągnęły sukces, promując swoją markę, przeznaczały od 3 do 5 proc. wydatków budżetowych na promocję.

Promocja jest niesłychanie ważna: to jeden z elementów zarządzania rozwojem. Żeby poprawić konkurencyjność inwestycyjną nie wystarczy bowiem budować infrastrukturę, poprawiać dostępność transportową czy infrastrukturę społeczną poprzez dostęp do edukacji i kultury. Marka miejsca – co jest też treścią konkursu „Markowy Samorząd” – to coś, co powinna wymyśleć sobie każda gmina czy region. To element identyfikacji danego miejsca – nie logo, lecz skojarzenie, hasło promocyjne.

Poznań mówi o sobie, że jest „miastem know-how”. Wrocław jest „miejscem spotkań”. Może Warszawa powinna zostać „miastem innowacji”? W końcu stolica wyróżnia się pod względem uznawanych patentów i innych rozwiązań innowatorskich. Krosno jest „miastem szkła” czy „kryształów” – i wszyscy tak je kojarzymy, co pomaga w eksporcie tamtejszych produktów na rynki zagraniczne, z USA włącznie. Ale to duże jednostki – małe jeszcze nie widzą najczęściej takiej potrzeby. Co więcej, droga do lansowania własnej marki jest ciernista – samorządy czy radni często uznają pieniądze wydane na ten cel za wyrzucone, wójtowie czy prezydenci nierzadko mają problem z uzasadnieniem tego typu wydatków.

Jakim narzędziem są tu konkursy, takie jak „Markowy Samorząd”?

Fantastycznym. Ale żeby miały one stosowną siłę rażenia, trzeba do nich przyciągnąć ogólnopolskie media, zwłaszcza telewizje. Z tym już trudniej, bo stacje gonią wyłącznie za newsami.

Co jest atutem gminy z punktu widzenia inwestorów?

Po pierwsze, infrastruktura techniczna i społeczna, dostępność transportowa. Dostępność informacyjna w dobie Internetu nie jest już tak istotnym czynnikiem. Harmonijny rozwój na rozmaitych polach – np. jeśli Mława zaniedba inwestycje w infrastrukturę społeczną, może kiedyś stracić LG na rzecz innego miejsca. Działania promujące pozytywny wizerunek gminy. Co z tego, że mamy atuty, skoro nikt o nich nie wie.

A z punktu widzenia potencjalnych mieszkańców? Jak sprawić, żeby nasze miasteczka nie pustoszały?

Trzeba dbać o warunki życia i infrastrukturę. Weźmy Legionowo czy Grodzisk Mazowiecki: są dobrze skomunikowane z metropolią, żyje się tam wygodnie. Grodzisk pozyskał park rozrywki Adventure World Warsaw, zabiega o kolejnych inwestorów, tworzy miejsca pracy. A tym, którzy dojeżdżają do Warszawy, oferuje szybkie połączenie kolejką WKD czy dojazd autem. Poza tym to ładne miasteczko, a to ma znaczenie dla mieszkańców, również tych, którzy na co dzień przebywają w Warszawie.

Sztuka ta jest trudniejsza z perspektywy ośrodków położonych bardziej peryferyjnie. Choćby Radom ma olbrzymie kłopoty: dziś mieszka tam 230 pracujących na 1000 mieszkańców. Kilka lat temu miasto miało 230 tysięcy mieszkańców, dziś liczba ta maleje (ujemne saldo migracji) - zbliża się do 200 tysięcy. Tam migracja stanowi olbrzymi problem. To doskonały przykład, że poprawianie dziś konkurencyjności migracyjnej jest nie mniej ważne niż poprawianie konkurencyjności inwestycyjnej. W końcu – jaki sens ma mieszkanie w miejscach, w których nie ma miejsc pracy. I odwrotnie.

Jakie cele powinny sobie wyznaczyć samorządy na najbliższe lata?

Przede wszystkim te, o których już mówiliśmy: konkurencyjność inwestycyjna i migracyjna – czyli poprawianie warunków życia mieszkańców. Ponadto rozwój przedsiębiorczości, ale także efektywność wydatków ponoszonych na projekty rozwojowe, zwłaszcza te, realizujące długoterminowe cele. Ale to w szerokiej perspektywie. W nieco węższej: zwiększanie udziału dochodów własnych w budżecie, np. dookreślenie, na jakich inwestorach nam zależy, tworzących miejsca pracy wysoko- czy niskoproduktywne. Warszawa stawia na tych pierwszych, ze statystyk wynika, że Krosno – na tych drugich. Trzeba więc zdecydować się na „rodzaj inwestora” – produktywny, innowacyjny, bardziej czy mniej?

I pamiętajmy, wyznaczenie celów powinno być poprzedzone diagnozą rozwoju i jego bieżącego stanu. Dobra diagnoza pozwala formułować dobre cele strategiczne, określić projekty, ułożyć je w hierarchię. Zależy też od zasobów, w tym finansowych. Ważne jest utrzymanie ciągłości działań rozwojowych – to jeden z istotnych warunków rozwoju. Tam, gdzie zarządy zmieniają się co cztery lata, tam też często co cztery lata zmieniają się cele. A to niedobrze. Z drugiej strony, w Wielkopolsce takie zjawisko nie występuje, za to czasem widać, że tamtejsze jednostki nie proponują nowych projektów – mają już infrastrukturę, techniczną i społeczną – ale nie mają pomysłu na to, co dalej. Nadmierne uporządkowanie celów też może być słabością. Ale póki co, obyśmy tylko takie problemy mieli.

Mariusz Janik

 

Konkurs markowy samorząd to nowa inicjatywa Wolters KluwerPolska, służąca promocji dobrych

praktyk w Samorządzie. Konkurs adresowany jest do wszystkich Jednostek Samorządu Terytorialnego: gmin wiejskich, miejsko-wiejskich, miejskich, powiatów i województw

w Polsce. Konkurs pozwoli wyróżnić i nagrodzić Jednostki Samorządu Terytorialnego, którym udało się wypracować własną markę, rozwijają ją i konsekwentnie budują dobry wizerunek swojego

obszaru lub nawet regionu, a przy tym wyróżniają się dynamicznym rozwojem i dobrymi wskaźnikami

społeczno-ekonomicznymi.

Lock full review www.8betting.co.uk 888 Bookmaker

PARTNERZY